To nie był mój dzień…

W ostatniej chwili przed larpem zdecydowałam się na zrobienie maski doktora plagi dla mojej specjalizującej się w leczeniu postaci. Pianka EVA, pistolet na gorący klej i szablon z Pinterestu dały  radę.

Skończoną maskę spakowałam do torby i pobiegłam na autobus.

Na przystanku chcę zasunąć torbę i robi mi się zimno. Maski nie ma. Szybki telefon potwierdza, że nie została w mieszkaniu. Więc gdzie?!

Cóż. 

Bądź mną i:

  1. Spóźnij się na larp, bo robisz maskę,
  2. Śmiej się w duchu, że  byłoby szkoda spóźnić się a nie przyjść z maską,
  3. Zgub maskę pod blokiem bo nie chciało ci się zamknąć torby,
  4. Profit.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.